Jak kradziony jest gaz, prąd i woda?

W 2007 roku statystyczny odbiorca prądu kradł rocznie 86 kWh. - Zakłady energetyczne straciły wówczas w sumie jedną terawatogodzinę (TWh), czyli tysiąc gigawatogodzin.

Na magnes i dętkę od roweru

Sposobów na kradzież jest wiele. Kilka lat temu wielką karierę zrobił magnes neodymowy. Jest on wytwarzany ze sproszkowanych metali z dodatkiem bardzo rzadkiego pierwiastka – neodymu. Wytwarza wyjątkowo silne pole magnetyczne. Podczas gdy zwykły magnes jest w stanie podnieść kilkugramowy odważnik, takiej samej wielkości magnes neodymowy podniesie odważnik o wadze 10 kilogramów.

Magnes ten wykorzystywany jest w silnikach samochodowych, prądnicach i różnego rodzaju urządzeniach elektronicznych. Złodzieje prądu, gazu, czy wody wykorzystują go do spowalniania licznika, a nawet zatrzymania go. Urządzenie to jednak może odwrócić się przeciwko złodziejowi, ponieważ po zdjęciu magnesu często następuje gwałtowne przyspieszenie licznika, który pracuje nawet 7-krotnie szybciej, a złodziej zostaje z ogromnym rachunkiem do zapłacenia. Nie pomaga nawet wyłączenie prądu, również wtedy licznik kręci się jak szalony.

Magnesów można używać również do nielegalnej zmiany taryfy cenowej, ponieważ zakłócają one również pracę przełączników czasowych.

Bardziej pracochłonnym sposobem są instalacje domowej roboty, które omijają licznik. Taki sposób jest jednak bardzo niebezpieczny, tym bardziej, że złodzieje wykazują się wyjątkową pomysłowością. Są tacy, którzy kradną gaz za pomocą dętki rowerowej, omijając w ten sposób gazomierz.

Sposobem, który wykorzystywany jest szczególnie przy wodomierzach są odwierty. Oszust wywierca małą dziurkę, przez którą wkłada szpilkę lub drut, blokując tym samym wirnik przy wodomierzu.

Ogrzewanie za darmo

Złodzieje próbują oszukiwać również podzielniki ciepła, które służą do rozliczenia kosztów ogrzewania. Fora internetowe pełne są rad jak sobie z nimi radzić.

Jednym ze sposobów jest demontaż podzielnika. Internauci radzą, by włożyć go do lodówki w czasie okresu grzewczego. Jest to ryzykowne, ponieważ podczas demontażu można podzielnik uszkodzić i podczas kontroli przestępca zostanie złapany na gorącym uczynku.

Jest też metoda na mokry ręcznik. Jak radzi internauta o nicku bigfoot, należy dokładnie zakryć podzielnik folią aluminiową tak, by nie docierało do niego ciepłe powietrze, a następnie przykryć go ręcznikiem zmoczonym zimną wodą. Zdaniem autora pomysłu ręcznik wystarczy namaczać raz dziennie, a „oszczędności” sięgają 50 proc. System ten ma być skuteczny w przypadku podzielników starego typu z kolorowymi rurkami (tzw. kapilarami).

Oszuści radzą sobie nawet z nowoczesnymi elektronicznymi podzielnikami ciepła. Sposobem na nie jest chłodzenie wentylatorem. - Zamiast grzebać w programie podzielnika, prościej jest zmienić warunki wymiany ciepła – radzi internauta o nicku tmanieck. Jego zdaniem podzielniki określają zużycie energii przy pewnych określonych warunkach wymiany ciepła, zmieniając je można zmienić ilość dostarczanego ciepła bez zmiany parametrów rejestrowanych (temperatura powietrza i kaloryfera).

Okradasz sąsiada

W przypadku oszukiwania przy licznikach prądu czy gazu złodziej okrada zakład energetyczny, ponieważ to z nim bezpośrednio podpisuje umowę i rozlicza się na podstawie wskazań licznika we własnym mieszkaniu. Jednak w przypadku wody czy ogrzewania okradamy swoich sąsiadów. Dzieje się tak ponieważ umowę na dostarczenie tych mediów z firmą wodociągową lub elektrownią cieplną podpisuje wspólnota mieszkaniowa czy też spółdzielnia, która rozlicza się na podstawie licznika głównego dla całego bloku. Suma zużytej energii cieplnej według wskazań wszystkich pojedynczych liczników zainstalowanych w mieszkaniach zawsze jest mniejsza niż wskazanie licznika głównego, ponieważ spółdzielnia ogrzewa dodatkowo np. klatki schodowe, za co proporcjonalnie płacą wszyscy mieszkańcy budynku. Jeśli któryś z lokatorów kradnie wodę nie wykazując jej zużycia na liczniku, zapłacą za nią wszyscy mieszkańcy.

- To są te niedomyte złodziejskie golasy polskie, zadłużeni na maxa hrabiowie z niedoszorowanymi piętami i niedopranymi majtkami. Ktoś pracuje ciężko byś polaczkowa złodziejska łajzo miał w tą swoją niedomytą du… ciepło – oburza się Józio na jednym z forów dyskusyjnych, na którym internauci prześcigają się w pomysłach jak oszukać miernik na kaloryferach.

Jest jednak jednym z nielicznych, ponieważ kradzież mediów jest społecznie akceptowana. Wiele osób wychodzi z założenia, że jak wszyscy kradną, to ja też mogę. - Zastanawiam się z jakiej racji ja mam płacić za innych. Nie chodzi mi o kradzież ale o sprawiedliwość której jako jednostka nigdy nie wyegzekwuję, może jak każdy będzie okradał każdego to wyjdzie sprawiedliwiej – pisze na forum rozczarowany. - Kradnij bo jak nie to Ciebie okradną – dodaje mający dość płacenia.

Jak z tym walczyć?

Złodzieje wciąż czują się bezkarni, jednak zarówno dostawcy mediów jak i spółdzielnie mieszkaniowe coraz częściej dysponują narzędziami do kontroli lub zapobiegania tego typu kradzieżom.

Na licznikach montuje się np. plomby, które pod wpływem użycia magnesu zmieniają kolor. Inną wersją zabezpieczenia jest dioda, która zapala się po przyłożeniu pola magnetycznego. Żeby ją zgasić trzeba by złamać plombę. W każdym przypadku podczas okresowego odczytu liczników kontroler zorientuje się, że doszło do oszustwa. Dostawcy mediów dysponują już również urządzeniami, które wykrywają pole magnetyczne, które pozostaje na liczniku nawet po zdjęciu magnesu.

W przypadku liczników wody stosuje się coraz częściej wodomierze mokrobieżne, których bębenek jest całkowicie zalany wodą, przepływającą przez niego. Jeśliby wywiercić w nim dziurę chcąc zatrzymać wirnik, woda zaleje wtedy mieszkanie.

Dostawcy gazu dysponują natomiast programami wskazującymi odbiorców, którzy mają zbyt niskie zużycie tego surowca. Podejrzane osoby kontrolowane są przez pracowników firmy.

Jeśli kontrolerzy zauważą przy jakimkolwiek z liczników uszkodzenia, mogące świadczyć o oszustwie, kierują go do dalszej ekspertyzy. Badania zleca się firmom produkującym takie liczniki lub Głównemu Urzędowi Miar. Dodatkowo prawie każdy zakład energetyczny posiada własne laboratorium pomiarowe.

Więzienie za oszustwo na dwa złote

Złodziejowi wody grozi kara finansowa do 5 tysięcy złotych. Jeśli wartość kradzieży przekracza 250 złotych sąd może oszusta wsadzić do więzienia na okres od trzech miesięcy do pięciu lat. W przypadku kradzieży prądu kary finansowe zależne są od taryfy danego operatora. Co ciekawe, zakład energetyczny sam może nałożyć karę na odbiorcę za nielegalny pobór prądu i nie potrzebuje do tego wyroku sądu. Dopiero jeśli odbiorca nie zgadza się z zarzutami, sprawa taka powinna zakończyć się w sądzie.

W tym przypadku również kodeks karny przewiduje karę pozbawienia wolności od trzech miesięcy nawet do pięciu lat. – Nie są to zwykle kradzieże bardzo wartościowe, w związku z tym rzadko kwalifikują się na karę więzienia – mówi Piotr Begier z Polskiego Towarzystwa Przesyłu i Rozdziału Energii Elektrycznej. Jednak zdarzają się i takie przypadki. W 2008 roku sąd w Gliwicach orzekł karę miesiąca więzienia dla Roberta L. za kradzież prądu na kwotę dwóch złotych. Tak mała kwota wynikała z faktu, że został on oskarżony o kradzież energii tylko w dniu, w którym został przyłapany. Sąd jednak zdecydował się na karę więzienia, ponieważ złodziej był już wcześniej karany za podobne czyny.

Jeszcze surowsze kary mogą grozić w przypadku kradzieży gazu. Jeśli złodziej stworzy domową instalację gazową omijającą gazomierz, naraża się na zarzut sprowadzenia niebezpieczeństwa dla ludzkiego życia i zdrowia, ponieważ instalacja stanowi zagrożenie wybuchem. Tak też się stało w 2007 roku w centrum Legnicy, gdzie doszło do wybuchu kamienicy. Dwie osoby zostały poparzone. Policja stwierdziła, że powodem była prymitywna instalacja zrobiona ze zwykłej dętki rowerowej, która służyła do kradzieży gazu. W Krakowie zaś sąsiedzi jednego z pajęczarzy, który również posłużył się dętką w porę wyczuli ulatniający się gaz i zapobiegli tragedii. Jednak złodziej, który okazał się dealerem narkotyków musiał uciekać przed rozwścieczonymi sąsiadami, ukrywając się w szafie.

W takim przypadku nie pomoże nawet fakt, że „dziką” instalację wykona osoba do tego uprawniona, ponieważ takiej instalacji nie będzie na planach budynku i w przypadku remontu może ona zostać uszkodzona.

Formularz kontaktowy

Wpisz poniżej swój numer telefonu lub e-mail. Nasz konsultant skontaktuje się z Tobą.

imię i nazwisko:
numer telefonu: